Food, photography and lifestyle by Kasia G.
nazwa alternatywna nazwa alternatywna nazwa alternatywna
nazwa alternatywna

Szablon tego bloga poczyniła Emilia Szablony by Noa polecam się na przyszłość

gotowanie Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
RSS
poniedziałek, 30 stycznia 2012

 

Jeśli postanowicie samodzielnie przygotować Walentynkową kolację w zaciszu swojej własnej kuchni, proponuję Wam bardzo proste, a jednocześnie lekkie i pyszne danie. 

Dorada ma fantastyczne w smaku, delikatne mięso, w związku z czym nie należy przesadzić z przyprawami. Odrobina soku z cytryny lub limonki, aromatyczna pietruszka i czosnek oraz świeżo mielony pieprz wydobędą z niej to co najlepsze. Do tego kilka kropel dobrej jakości oliwy, kilka pieczonych ziemniaków i lekka sałata. I oczywiście wino. Najlepiej białe. 

Idealne danie na romantyczną kolację we dwoje. 

 

Składniki na 2 porcje:

 

* 2 świeże dorady*

* pęczek natki pietruszki

* pół limonki

* 1 ząbek czosnku

* sól

* grubo mielony pieprz

* 2 łyżki oliwy z oliwek

 

Ryby czyścimy, myjemy i wycieramy ręcznikiem papierowym. Następnie skrapiamy je sokiem z limonki, solimy i pieprzymy. Do środka wkładany sporą ilośc pietruszki, posiekany czosnek i plasterek limonki. Delikatnie polewamy oliwą.

Rybę najlepiej ułożyc na ruszcie. Obok ryby możecie ułożyć pomidorki koktajlowe, cukinię czy bakłażana, które później podacie z rybą. 

Rybę wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy około 25 minut.

Upieczoną rybę podajemy z pieczonymi ziemniakami oraz pieczonymi lub grillowanymi warzywami albo z mieszanką sałat skropioną oliwą wymieszaną ze zmiażdżonym ząbkiem czosnku. 

 

Smacznego :) 

 

* Osobiście bardzo długo szukałam w otaczających mnie hipermarketach dorady ponieważ od długiego czasu miałam na nią ochotę i znalazłam ja dopiero w Makro. Jest tam ona w stałym asortymencie, więc jeśli zdecydujecie się przygotować to danie, na pewno ją tam znajdziecie. 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przepis własny

00:08, kasiaaaa24
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 stycznia 2012

 

Mam nadzieję, że nie macie jeszcze dość moich panna cott, bo dziś mam dla Was kolejną propozycję. Tym razem jednak będzie na różowo i z różanym posmakiem.

Jak dla mnie - jest to idealny deser na Walentynki. Bardzo prosty - nie ma takiej możliwości, żeby komuś się nie udał. Szczególnie polecam przygotowanie go Panom, którzy chcą (bardzo prostym sposobem) zaimponować swoim wybrankom serca. 

Mam nadzieję, że przypadnie do gustu. 

 

Składniki:

 

* 250 g mascarpone

* 150 ml kremówki

* 120 ml mleka

* 100 ml wody

* 3 łyżki cukru pudru

* 3 płaskie łyżeczki żelatyny

* 1/2 łyżeczki wody różanej*

* 1 kropla różowego barwnika w żelu

 

Żelatynę rozpuszczamy we wrzątku.

Mascarpone, kremówkę i mleko łączymy w garnku z grubym dnem przy pomocy trzepaczki. Trzeba chwilę pomieszać, aby serek się całkowicie rozpuścił i nie było grudek.  

Następnie dodajemy cukier i na małym ogniu doprowadzamy do wrzenia. 

Kiedy tylko śmietanka się zagotuje, zdejmujemy z ognia i dodajemy żelatynę, odrobinę różowego barwnika i wodę różaną. Odstawiamy do przestygnięcia a następnie przelewamy do miseczek lub do szklanek.

Deser chłodzimy w lodówce najlepiej całą noc. 

Aby panna cotta bez problemu wyszła z miseczek, należy dosłownie na 2-3 sekundy zanurzyć je w gorącej wodzie. Bez problemu natomiast wyjdzie z foremek sylikonowych. 

Wierzch proponuję udekorować drobnymi różyczkami.

 

Smacznego :)

 

* Jeśli nie posiadacie wody różanej, dodajcie łyżkę konfitury z róży. Konfitura świetnie ją zastąpi i sprawi, że deser będzie rewelacyjnie smakował, a aromat róży będzie nawet intensywniejszy. 

 

 

 

Przepis własny

00:15, kasiaaaa24
Link Komentarze (18) »
piątek, 27 stycznia 2012

 

Nie od dziś wiadomo, że owoce morza - w szczególności małże - uznaje się za najznakomitszy afrodyzjak. W związku z tym, nie mogło ich zabraknąć w propozycjach na Walentynki :)

Przepis, który dla Was przygotowałam jest bardzo prosty i na prawdę każdy jest w stanie go wykonać. Również mało doświadczeni w kuchni Panowie :)

Jeśli jednak jest to Wasz pierwszy kontakt z żywymi małżami, musicie zapoznać się z kilkoma zasadami, jak przygotować je do obróbki termicznej. 

1. Kupując małże zwróćcie uwagę na ich zapach. To powinien być zapach morza, a nie rozkładającej się ryby. 

2. Kiedy przyniesiecie małże do domu a macie zamiar użyć ich dopiero na drugi dzień włóżcie je do lodówki. W zasadzie żywe małże w lodówce powinny wytrzymać do tygodnia bez żadnych problemów. 

3. A kiedy już zabieracie się za przygotowanie ich, odłóżcie osobno te zamknięte, a osobno te otwarte. Jeśli małże są zamknięte, z pewnością są świeże i żywe. Ale to nie znaczy, że wszystkie otwarte są martwe. W każdą otwartą małżę postukajcie nożem i odłóżcie ją na chwilę. Jeśli się zamknie, to znaczy, że żyje i nadaje się do spożycia. Te, które się nie zamkną należy wyrzucić, ponieważ spożycie martwej małży grozi zatruciem. W moim kilogramowym woreczku znalazłam tylko jedną martwą małżę, co oznacza, że były one bardzo świeże.

4. Zanim wrzucicie małże na patelnie, wyszorujcie muszle ostrą gąbką i wypłuczcie pod bieżącą wodą. 

Tak przygotowane małże są gotowe do obróbki termicznej. 

 

Zastanawiacie się pewnie, gdzie można nabyć żywe, a nie mrożone małże. Ja swoje kupiłam w Makro, a ponieważ dostawy ryb i owoców morza odbywają się tam codziennie, poza stałą dostępnością produktu mam też pewność, że są one naprawdę świeże. 

 

Składniki na 2 porcje:

 

* ok 25-30 małż

* 250 g spaghetti

* 1 puszka krojonych pomidorów

* 4 łyżki białego wina

* 2 ząbki czosnku

* 1 mała cebula

* 2 łyżki masła

* 2 łyżki oliwy

* 2 pęczek natki pietruszki

* 1/2 papryczki chilli

* 1/2 łyżeczki grubo mielonego pieprzu

* 1 płaska łyżeczka cukru

* sól do smaku

 

Makaron gotujemy według zaleceń na opakowaniu.

Na patelni topimy masło, dodajemy do niego posiekaną cebulę i przeciśnięty czosnek. Po chwili dodajemy wino i gotujemy całość około 2-3 minuty celem zredukowania wina. Następnie dodajemy małże i gotujemy kolejne 2-3 minuty (w tym czasie małże powinny się otworzyć). Małże delikatnie zdejmujemy z patelni, a dodajemy na nią pomidory, posiekaną natkę i papryczkę. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i cukrem. Gotujemy kilka minut, a następnie zdejmujemy z ognia i dodajemy do sosu makaron. Porcję makaronu wykładamy na talerz a na wierzchu układamy małże. Posypujemy pietruszką i ewentualnie posiekanym chilli.  

 

Smacznego :)

 

 

 

 

 

 

 

 Przepis własny

00:18, kasiaaaa24
Link Komentarze (14) »
czwartek, 26 stycznia 2012

 

Pierwszy w moim życiu woreczek małż. Co z tego wyjdzie? 

Zapraszam niebawem. 

 

 

 

06:20, kasiaaaa24
Link Komentarze (10) »
środa, 25 stycznia 2012

 

Tegoroczne propozycje na Tłusty Czwartek rozpoczynam nie zbyt typowymi pączkami, bo bez nadzienia, ale za to z warstwą kajmaku na wierzchu i posypką z solonych orzeszków ziemnych. Kompozycja mocnej słodyczy i soli na idealnym wręcz pączku tworzą bardzo ciekawe doznania smakowe.

Jeśli jednak jesteście bardziej tradycyjni w kwestii pączków, możecie je po prostu nadziać konfiturą z róży i polukrować. 

Muszę jeszcze dodać, że w mojej rodzinie od pokoleń pączki smaży się na smalcu i ja również uważam, że olej zmienia ich smak niekorzystnie na niego wpływając. Wiem, że sporo osób jest do smalcu uprzedzona, ale ja jednak sugeruję użycie tego rodzaju tłuszczu. Przynajmniej ten jeden raz w roku. 

 

Składniki:

 

* 450-500 g mąki

* 1 jajko

* 4 żółtka (lub 5, jeśli są małe)

* 130  ml ciepłego mleka

* 30 g cukru pudru

* 20 g drożdży

* 50 g stopionego masła

* 1 łyżka spirytusu

* 1 łyżka ekstraktu z wanilii

* 4 kostki smalcu do smażenia

 

Dodatkowo:

 

* 1 puszka kajmaku (masa krówkowa)

* 1 szklanka posiekanych orzeszków ziemnych

 

Drożdże mieszamy z łyżeczką cukru, dwiema łyżkami mleka i łyżeczką mąki. Zaczyn odstawiamy na około 20 minut aby wystartował. 

W misce łączymy 400 g mąki, sól i resztę cukru. Następnie dodajemy jajko, żółtka i masło. Powoli zaczynamy zagniatać ciasto, dodając stopniowo mleko i zaczyn. Ciasto powinno byc błyszczące. Powinno też delikatnie kleic się do rąk. Jeśli jednak klei się zbytnio, należy stopniowo podsypywać je mąką. Na koniec dodajemy spirytus. Ciasto zagniatamy ok 10 minut, po czym przykrywamy je folią i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok godzinę.

Z wyrośniętego ciasta formujemy pączki (ok 12-14). Ja nadając pączkom kształt, tak jakby zagniatam je do środka. Dzięki temu powierzchnia jest gładka a pączek ma ładny kształt. Uformowane pączki odstawiamy na ok 30 minut aby wyrosły, a następnie smażymy je na mocno rozgrzanym tłuszczu. O ile pączki wrzucamy na mocno rozgrzany tłuszcz, tak w trakcie smażenia proponuję zmniejszyć pod nimi ogień aby nie okazało się, że pączek jest spieczony z wierzchu a surowy z środku.

Rumiane pączki wyjmujemy na papierowy ręcznik i pozwalamy im przestygnąć. W tym czasie rozbijamy masę krówkową miskerem aby była gładka, zmiękła i nie było w niej grudek. Łyżeczką nakładamy cienką warstwę masy na wierzch pączka a następnie posypujemy go orzeszkami. 

 

Smacznego :) 

 

 

 

 

 

 

 

 

00:17, kasiaaaa24
Link Komentarze (30) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110