Menu

Gotuję, bo lubię

Romantyczny weekend

kasiaaaa24

Godzina 7 rano. 

Z płyty krakowskiego dworca wsiadamy do raczej wiekowego już PKSu.

Mocno wyeksploatowane siedzenia nie obiecują komfortowej podróży, ale jakie ma to znaczenie dla dwójki zauroczonych sobą dwudziestolatków. Przecież to nasza pierwsza podróż. 

Na miejscu nie jesteśmy zbyt długo. Czasu wystarcza zaledwie na krótki spacer, obiad przy akompaniamencie góralskiej kapeli i kawę z kremówką, za którą nigdy wcześniej nie przepadałam.

Godzina 17.

Przemoczeni pierwszym w tym roku śniegiem zajmujemy ostatnie wolne miejsca w autobusie do domu. Jest dopiero połowa października, a my już nie możemy doczekać się Świąt. Bo w tym roku zapowiadają się wyjątkowo magicznie...

To było 12 lat temu. Zaledwie kilka dni po poznaniu. 

Od tego czasu w naszym życiu zmieniło się wiele, ale nie sentyment do tego miejsca. Zwłaszcza, gdy spadnie pierwszy śnieg.

I to właśnie je wybraliśmy jako cel pierwszej podróży w nowym roku. 

 

 

W planach mieliśmy spokojny weekend w cichym, oddalonym od gwaru głównych ulic miejscu. W miejscu, w którym moglibyśmy cieszyć się pięknymi widokami, regionalnymi przysmakami oraz gdzie mielibyśmy czas na rozmowy i wspomnienia, które odgrywają tak ważną rolę w naszej historii. Gdzie moglibyśmy sobie pozwolić na leniwe śniadanie, długi spacer i spokojny wieczór z lampką wina. Bo dla nas właśnie tak wygląda przepis na idealny, romantyczny weekend. 

 

 

Tym razem w podróży towarzyszył nam Grzaniec Galicyjski. I to w aż trzech odsłonach. 

Wersję klasyczną z pewnością każdy z Was już zna, natomiast mieliśmy też okazję wypróbować dwie nowe propozycje producenta. Wersję miodową oraz bezalkoholową. 

Pierwsza nawiązuje do tradycyjnych grzańców przygotowywanych na bazie miodu oraz wina. I jej smak jest naprawdę obłędny. Po podgrzaniu wydobywa się z niej cała gama smaków oraz aromatów. 

Propozycja bezalkoholowa dedykowana jest natomiast osobom, które chcą cieszyć się smakiem grzańca, ale chętniej sięgają po produkty bez alkoholu. 

I nawet nie przyznam się Wam, ile w ten weekend zjedliśmy sera i winogron, które z Grzańcem Galicyjskim tworzyły trio idealne. Idealne, jak ten weekend.

 

 

A Wy?

Kiedy ostatni raz wyrwaliście się z rutyny dnia codziennego i poświęcili swoja uwagę tylko najbliższej Waszemu sercu osobie? Kiedy ostatnio spędziliście romantyczny weekend tylko we dwoje? 

Jeśli dość dawno, to nic straconego :)

Za 2 tygodnie Walentynki, więc może i Wy skusicie się na romantyczną podróż? 

W imieniu swoim oraz producenta Grzańca Galicyjskiego życzę Wam pięknych chwil, niezapomnianych wspomnień i mnóstwa miłości. Na każdy dzień.

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • lvajxi03

    A czy ktoś pamięta jeszcze stary dworzec PKS w Krakowie :)

  • foodsi

    Uwielbiam grzańca. Fajny wpis, pozdrawiam:)

  • barness

    No weekend naprawdę świetny trzeba przyznać:) Oby więcej takich w tym roku.

© Gotuję, bo lubię
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci